logotype logotype logotype Skarga do Strasburga

Adw. dr Iwona Zielinko jako ekspert w POLSAT NEWS dn. 23.01.2015. Był to wstęp do programu "PAŃSTWO W PAŃSTWIE", który był emitowany 25.01.2015 r. o godz. 19.30 (relacja pod filmami)

Jak zwykle merytorycznie, ostro i skutecznie.

View the embedded image gallery online at:
http://twojadwokat.net/ekspert-w-mediach.html#sigFreeIde8c562b483

 

 

 

 

 

 

DR IWONA ZIELINKO EKSPERTEM PROGRAMU "PAŃSTWO W PAŃSTWIE"

PAŃSTWO W PAŃSTWIE, Telewizja Polsat, 25.01.2015 r. (Stenogram)

JANUSZ KRAWCZAK - SKAZANY NA PODSTAWIE POMÓWIEŃ PRZESTĘPCY

iwona zielinko
Adw dr Iwona Zielinko, ekspert programu "Państwo w państwie"
talkowski barbara zawisza
Przemysław Talkowski, prowadzący program „Państwo w Państwie” Barbara Zawisza, Stowarzyszenie
Sędziów Polskich Iustitia
janusz krawczak
Na pierwszym planie Janusz Krawczak skazany na podstawie pomówień przestępcy.

Iwona Wódecka (partnerka Janusza Krawczaka): Jak mi zadzwonił i zaczął mówić, mała nie uwierzysz, to dobrze, że byłam w mieście i ławka była. Jak powiedział mi, że podtrzymali wyrok, to siedziałam 40 min na ławce i się po prostu trzęsłam.

Janusz Krawczak (skazany na podstawie pomówień przestępcy): Jestem wykończony do granic wytrzymałości. Wiem, że się nie mogę poddać, bo walczę już prawie 15 lat, ale nie mam już siły.

Tomasz Adamski (Sąd Okręgowy w Gdańsku): Jeżeli chodzi o sprawstwo tego oskarżonego, to głównym dowodem są zeznania Andrzeja… Sąd wyraźnie wskazał, że głównym dowodem winy oskarżonego w sprawie są wyjaśnienia a później zeznania Andrzeja…

Reporter: Gdyby z tego aktu oskarżenia wyjąć zeznania tego Andrzeja Ł., to czy Janusz Krawczak mógłby być zagrożony jakąkolwiek karą?

Tomasz Adamski: Mamy pewien układ dowodów, jaki mamy, ale rzeczywiście bez tych zeznań ciężko byłoby udowodnić winę tego oskarżonego.

J. Krawczak: Ta sprawa jest do wygrania bez problemu. Nigdy w to nie uwierzę, że tego nie wygram. Dopóki będę żył nigdy im tego nie daruję. Do końca życia będę walczył.

Red. Przemysław Talkowski (redaktor prowadzący program): Panie Januszu, Pan został skazany za popełnienie dziesięciu przestępstw. Jaki wyrok Pan usłyszał?

J. Krawczak: Osiem lat pozbawienia wolności.

Red. Talkowski: Wcześniej Pan już wie, co to jest życie za kratami, bo w tej sprawie siedział Pan w areszcie ponad 6 lat.

J. Krawczak: 6 lat i 4 miesiące.

Red. Talkowski: Bez wyroku sądu?

J. Krawczak: Bez wyroku sądu.

Red. Talkowski: Pan już ma wezwanie, nakaz stawienia się w zakładzie karnym?

J. Krawczak: Tak mam wezwanie, ale poinformowałem sąd, że mam wszczęte procedury o warunkowe zawieszenie kary w Sądzie Penitencjarnym w Poznaniu.

Red. Talkowski: Ale rozumiem, że kara więzienia cały czas wisi nad Panem?

J. Krawczak: Tak, cały czas wisi.

Red. Talkowski: I cały czas może Pan się znaleźć w więzieniu?

J. Krawczak: Tak.

Red. Talkowski: Proszę państwa, Pan Janusz Krawczak został skazany, jak państwo słyszeli, praktycznie na podstawie zeznań jednego świadka. Przestępcy Andrzeja Ł., który zeznał, że Pan Janusz brał udział m.in. w napadzie na kantor, zorganizowanej, zbrojnej grupie przestępczej. Już za chwilę pokażemy państwu, że te zeznania są mało wiarygodne, ale wcześniej pokażemy, że świadek nie może być wiarygodny, dlatego że już kiedyś próbował oszukać, i to mu się udało, wymiar sprawiedliwości.

J. Krawczak: Tak jest przebiegły. On potrafi wysokiej klasy specjalistów oszukać, a co dopiero wymiar sprawiedliwości. I tak oszukuje do dnia dzisiejszego.

Red. Talkowski: Proszę państwa ze świadkiem, który oskarżał Pana Janusza rozmawiał nasz reporter. Panie Januszu, co to w ogóle jest za człowiek ten świadek? Pan go w ogóle zna?

J. Krawczak: Znam go w sumie pobieżnie. Poznałem go przez mojego znajomego, który pracował w lakolu gastronomicznym i tam go bliżej poznałem.

Red. Talkowski: I to wszystko co Pan o nim wie?

J. Krawczak: To wszystko, co o nim wiem. To jest hazardzista, złodziej, bandyta.

Red. Talkowski: Jest z nami Barbara Zawisza, Pani sędzia ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. Pani sędzio skąd możemy mieć pewność, że człowiek, który kiedyś udawał wariata, przyznaje to naszemu reporterowi wprost, tym razem nie próbuje może nie z siebie, ale z sądu zrobić wariata? I opowiada głupoty na temat udziału Pana Janusza Krawczaka właśnie w tym zdarzeniu?

Sędzia Zawisza (Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia): Zacznę, tak jak zawsze zaczynam, że nie jestem tutaj, aby oceniać słuszność, czy niesłuszność wyroku, bo mój urząd oczywiście mi na to nie pozwala. Chciałabym jednak po prostu pokazać też inne aspekty sprawy. Uważam, że przekaz powinien być maksymalnie obiektywny. Proszę Państwa, mamy tutaj do czynienia z dwiema różnymi sprawami. I sąd to wziął pod uwagę i to zostało w uzasadnieniu bardzo szczegółowo opisane. Uzasadnienie liczy ponad 130 stron. Świadek, który był oskarżonym 25 lat temu, bronił się w ten sposób, że symulował chorobę psychiczną. To się bardzo często zdarza i w mojej praktyce.

Red. Talkowski: Ale biegły, który badał tego świadka w tej sprawie, po 25 latach, w sprawie Janusza Krawczaka mówi, że ten człowiek jest zdolny do konfabulacji do wymyślania.

Sędzia Zawisza: Sąd także rozprawiał się z opinią biegłego. Trudno w tym momencie w tak krótkim programie ocenić wszystkie aspekty sprawy, to jest bardzo szczegółowo opisane w motywach sądu. Natomiast zmierzając do meritum, inna była na pewno motywacja tego świadka 25 lat temu, kiedy chciał w jakiś sposób uniknąć odpowiedzialności karnej, natomiast z inną motywacją podchodził w momencie, kiedy występował jako świadek koronny. I nie występował celem uniknięcia odpowiedzialności karnej, bo on się przyznawał do tych wszystkich czynów, on wskazywał, że brał udział w tych wszystkich czynach. Przyznał się do nich i wskazywał, kto jeszcze brał w tym udział, więc nie wiązałabym tak tych dwóch faktów.

Red. Talkowski: Jest z nami adwokat Iwona Zielinko, doktor prawa. Pani mecenas, chciałem zapytać, bo trochę wzbudza uśmiech ten materiał, kiedy słyszymy jak ten świadek opowiada bzdury, jakiego wariata strugał przed sądem. Czy sąd, który wierzy takiemu świadkowi, nie wystawia się trochę na śmieszność?

 

Adw. dr Iwona Zielinko: No właśnie, w świetle reguł procesu karnego mamy do czynienia z taką sytuacją, że sąd ocenia dowody w sposób swobodny. Natomiast z drugiej strony są też liczne orzeczenia Sądu Najwyższego, które wskazują, że jeżeli jedynym dowodem winy oskarżonego jest dowód z pomówienia, to sąd powinien ten dowód traktować z dużą dozą ostrożności i w zasadzie opierać się na tym dowodzie o tyle, o ile on znajduje weryfikację, potwierdzenie w innych dowodach!

Red. Talkowski: A tu mamy słowo przeciwko słowu.

Adw. dr Iwona Zielinko: Tu mamy słowo przeciwko słowu. Niestety ja przyznam, że nie znam całych akt postępowania, które są obszerne. Natomiast znam wybiórcze dokumenty przesłane mi przez redakcję „Państwa w Państwie” i takiego innego dowodu nie dopatrzyłam się.

Red. Talkowski: Proszę Państwa, teraz w naszym programie chcielibyśmy przejść do rzeczy najważniejszej. Chodzi o napad na kantor, w którym miał brać udział Pan Janusz. Świadek, który zeznawał przeciwko Panu Januszowi twierdzi, że bohater naszego programu był jednym z tych bandytów, którzy zbrojnie napadli na kantor. Zaraz pokażemy Państwu, że kłamie, że jego zeznania są niewiarygodne.

J. Krawczak: Na 100% jestem w stanie rozpoznać sprawców. Na 100% i on to przed sądem powiedział, gdzie wszyscy byliśmy na sali. To gdzie są ci sprawcy z portretów pamięciowych?

Reporter: Jak prokuratura przeszła nad tym do porządku dziennego, że wygląd osoby na rysopisie nijak się ma do osób, którym prokuratura postawiła zarzuty w tej sprawie?

Grażyna Wawryniuk (Prokuratura Okręgowa w Gdańsku): Te kwestie były wyjaśniane przez sąd. Mając konkretny materiał dowodowy prokuratura oceniła, że są podstawy do skierowania aktu oskarżenia, skierowała i poddała ocenie sądowej. Sąd dokonywał oceny tego wątku. Nasza interpretacja jest taka, że dała podstawy do skierowania materiału dowodowego ocenie sądowej.

Tomasz Adamski (Sąd Okręgowy w Gdańsku): Nie rozpoznali żadnego ze sprawców okazanych i to jest fakt, że rzeczywiście sąd zauważył to, że żadnego z okazanych sprawców, ustalonych nie rozpoznali ani ze zdjęć, ani na żywo.

portret
J. Krawczak: Doszło do takiej kuriozalnej sytuacji, że sąd uznał, że tym sprawcą z portretu pamięciowego jest Wiesław G. A wystarczy położyć zdjęcie Wiesława G., gdy wiemy, że ma 177 cm, w chwili zdarzenia miał 31 lat i ma włosy czarne. A sprawca z portretu pamięciowego ma włosy kręcone, rudawe, ma 22-23 lata.

Reporter: Różnica wzrostu jest ponad 10 cm, kolor włosów jest odmienny, wiek to jest różnica blisko 10 lat. To troszkę wygląda jakby sędzia miał lepszą wiedzę na temat sprawców napadu, niż ludzie, którzy zostali napadnięci.

Tomasz Adamski: Rzeczywiście te włosy się pojawiały, kolor jasny z pewnym odcieniem rudawym. Natomiast nie umiem w tej chwili odnieść do poszczególnych osób tej okoliczności.

J. Krawczak: Sędzia Marek… to jest dla mnie, powiedziałem to publicznie, gangster wymiaru sprawiedliwości. Takich matactw jakich dokonał, to po prostu w demokratycznym państwie, to jest niewiarygodnie.

Red. Talkowski: Proszę Państwa, w trakcie napadu na kantor, w trakcie szarpaniny właścicielowi kantoru udało się zrzucić kominiarkę czy też maskę, którą miał jeden z napastników. Dobrze się przyjrzał temu napastnikowi. Podał jego rysopis. To był były policjant, więc wiedział, co robi. Zeznał, że był to wysoki mężczyzna, młody, ale jego najbardziej charakterystyczną cechą były blond włosy wpadające w rudy i w naturalny sposób kręcone. Żaden ze wskazanych przez świadka Andrzeja Ł. napastników, którzy mieli brać udział w napadzie na kantor nie odpowiadał temu rysopisowi. Pani sędzio to jest pytanie, czy to nie jest najlepszy dowód, rysopis jednego z napastników, który podaje ofiara napadu? Blond włosy, naturalnie kręcone. Żaden z napastników wskazanych przez Andrzeja Ł. nie odpowiada temu rysopisowi.

Sędzia Zawisza: O ile pamiętam sąd też się do tego ustosunkował, że po pierwsze okazanie było kilka lat później, gdzie wygląd sprawców mógł się zmienić. Po drugie, sprawcy tam się charakteryzowali, o ile pamiętam. Oni dbali o to. Tam był motyw znalezionej peruki w samochodzie. Blond peruki znalezionej po jednym z napadów.

Red. Talkowski: Ale w napadzie na kantor mowa jest wprost. Były policjant, który jest właścicielem kantoru podaje szczegółowy rysopis: blond włosy wpadające w kolor rudy naturalnie kręcone.

Sędzia Zawisza: Po pierwsze, kilka lat temu, sytuacja dynamiczna. W sytuacji takiego zagrożenia bardzo trudno opisać czy ktoś jest 10 cm wyższy czy niższy. No i właśnie powstaje kwestia czy osoba po iluś latach nie mogła zmienić wyglądu. W końcu zmienić kolor włosów czy coś takiego, to nie jest taki wielki problem.

Red. Talkowski: Ale zaraz, to zakładamy, że ktoś kto napada na kantor, mężczyzna wcześniej farbuje sobie np. włosy albo robi ondulację trwałą? Jak możemy to ocenić, jeżeli np. prawda jest taka, że ja sam uszkodziłem sobie rękę, ale będę wskazywał na naszą publiczność i mówił że pobiło mnie kilku mężczyzn siedzących na naszej publiczności i żaden z nich, a wcześniej podaję, że jeden z nich był blondynem, a żaden z nich nie ma blond włosów, to Pani mecenas, jak to ocenić? Jest wątpliwość, której sąd nie jest w stanie usunąć?

 

Adw. dr Iwona Zielinko: Uważam, że jest i taką wątpliwość sąd powinien rozstrzygnąć na korzyść oskarżonego w świetle reguł postępowania karnego!

Red. Talkowski: Co to znaczy na korzyść oskarżonego?

Adw. dr Iwona Zielinko: Uniewinnić! W świetle takich dowodów jakie były w tej sprawie, Panie redaktorze, to w zasadzie można wskazać każdego z nas. Przepraszam za ten gest, który wykonam (tu wskazuje palcem), ale Pana redaktora, pana tam na widowni. Panią sędzię nie, bo wiadomo, że ma immunitet. Mnie!!!

Sędzia Zawisza: No immunitet też można uchylić oczywiście. Proszę Państwa, ale sąd też tutaj badał, porównywał jedną i drugą wersję. Porównywał wiarygodność jednej i drugiej strony.

Red. Talkowski: Ale proszę Państwa, ja chcę zwrócić uwagę na jedną rzecz, bo sąd przesądził sprawę blond włosów naturalnie kręconych. Stwierdził płoszę Państwa, że jeden z oskarżonych, którego sąd nie widział, nie stanął przed sądem, dlatego że zmarł w trakcie procesu i sąd stwierdził tak, to był ten oskarżony Wiesław G. Widzimy na pierwszy rzut oka, że nie odpowiada on rysopisowi tego blondyna o kręconych włosach. To właśnie ofiara mówi, jeden z napastników miał blond włosy kręcone, a sąd mówi: a to musiał być ten Wiesław G., który zmarł, i którego ja nie widziałem.

Sędzia Zawisza: Trudno mi ocenić tu kolor włosów. Widzę mężczyznę o falujących włosach. Nie wiem czym dysponował sąd, jakimi zdjęciami.

Red. Talkowski: Ale Pani sędzio chce Pani powiedzieć, że ci mężczyźni są do siebie podobni?

Sędzia Zawisza: Panie redaktorze, ja widziałam różne takie portrety pamięciowe.

Red. Talkowski: To może jeszcze ja Państwa zapytam: jest tu pewne podobieństwo, można zauważyć tu pewne podobieństwo, jeśli chodzi o tych dwóch mężczyzn?

Leszek Bubel: (siedząc na widowni z mikrofonem) Ja uważam, że absolutnie są to dwie różne postacie. Gołym okiem to wszystko widzimy, prawda?

Red. Talkowski: Panie Januszu miał Pan kiedyś kręcone włosy blond?

J. Krawczak: Nigdy. Poszkodowani sami wykluczyli, że przestępcy mieli pod kominiarkami peruki, gdyby szarpnęli im za te kominiarki, to i te peruki by im zdjęli.

Red. Talkowski: Pani mecenas, czy sąd, który widzi na żywo pięciu oskarżonych w tej sprawie, widzi ich przed sobą, mówi, no rzeczywiście żaden z panów nie odpowiada rysopisowi. Kiedy mówi, no dobrze, ale jeden z oskarżonych zmarł i ja sąd nie widziałem tego mężczyzny, więc to musi być on. Może się posiłkować w ten sposób, jak my to robimy?

 

Adw. dr Iwona Zielinko: Ja uważam, że ta sytuacja, która tutaj zaistniała, to jest sytuacja, która podrywa zaufanie do trzeciej władzy, do wymiaru sprawiedliwości. Takie sytuacje po prostu nie powinny się zdarzać. Ja w swojej praktyce adwokackiej prowadzę sprawy z pomówienia i wiem, że trafiający do mnie klienci mówią: jak to jest, że sąd nie dostrzega takich absurdów? I tu mamy też do czynienia z taką sytuacją. Absurd, ja nie mam lepszego słowa, żeby określić to, co tutaj się stało.

Red. Talkowski: Panie Januszu, bo to nie Pan zeznawał, że jednym z napastników był blondyn o naturalnie kręconych włosach. Zrobił to mężczyzna, właściciel kantoru, który był ofiarą. On był przesłuchiwany w sądzie? Pan widział i słyszał jak sąd go przesłuchiwał?

J. Krawczak: Tak. Widziałem. Słyszałem jego zeznania. On powiedział, że jest na 100% w stanie wskazać tych sprawców, którym zdjęto kominiarki.

Red. Talkowski: Skąd taka jego pewność?

J. Krawczak: Jego pewność się bierze z tego, że on zdejmując temu sprawcy kominiarkę wiedział doskonale, że ten sprawca ma 187 cm, gdyż poszkodowany i sprawca byli tego samego wzrostu. On potrafił dokładnie określić wiek, gdyż miał córkę w tym samym wieku, dlatego wskazał bardzo precyzyjnie wiek sprawcy 23-24 lata.

Red. Talkowski: Ja rozumiem, ale zastanawiamy się nad tym czy taka wątpliwość, dodajmy, że Pan Janusz w pierwszej instancji został uniewinniony przez sąd okręgowy. Dopiero w kolejnych instancjach, kiedy sąd apelacyjny rozpatrywał tę sprawę został skazany. To jest pytanie czy to jest wątpliwość, którą powinno się uwzględnić na korzyść oskarżonego? Bo sąd nie jest w stanie powiedzieć, gdzie jest blondyn o kręconych włosach.

Sędzia Zawisza: Na pewno sąd musi brać pod uwagę całokształt okoliczności. I jeżeli sąd ma wątpliwości co do rysopisu sprawcy, sąd musi wziąć to pod uwagę. Widocznie jednak, analizując całokształt okoliczności, sąd doszedł do przekonania, że jednak jest więcej faktów świadczących za niż przeciw.

Red. Talkowski: Kolejna rzecz, proszę Państwa, na którą chcemy zwrócić uwagę to alibi. To też bardzo ważne. Co Pan Janusz robił w trakcie napadu? Jest na widowni kuzyn Pana Janusza, który w tym czasie był razem z Panem Januszem okazuje się, że w kościele, a potem na uroczystości. Proszę nam powiedzieć, co to było za wydarzenie?

Kuzyn J. Krawczaka: Moja obecność na tej mszy, to wręcz była okolicznością, ponieważ wujek był moim ojcem chrzestnym (mowa tu o ojcu Pana Janusza). Wszyscy czekaliśmy na ten dzień 14 lutego, bo to było zarazem i spotkanie rodzinne, które kończyło się kolacją u wujostwa.

Red. Talkowski: Rocznica śmierci członka waszej rodziny, czyli ojca Pana Janusza?

Kuzyn J. Krawczaka: Tak.

Red. Talkowski: Ile tam osób było z rodziny?

Kuzyn J. Krawczaka: Około 10.

Red. Talkowski: Pan był w kościele?

Kuzyn J. Krawczaka: W kościele i to było blisko i ci co byli samochodami przyjechali.

Red. Talkowski: Pan Janusz też tam był?

Kuzyn J. Krawczaka: Oczywiście. Ciocia zawsze czekała, bo ciocia miała trudności z chodzeniem. Kuzyn zawsze ją przywoził, chociaż kawałek musiał ją dowieźć do kościoła.

Red. Talkowski: Panie Januszu, Pan razem z mamą i z rodziną był w kościele?

J. Krawczak: Tak.

Red. Talkowski: O której godzinie była msza?

J. Krawczak: 14 lutego 1997 r. o 18.30. To zaświadczył proboszcz parafii.

Red. Talkowski: Czyli jest zaświadczenie do księdza, który Pana widział?

J. Krawczak: Tak.

Red. Talkowski: Sąd o tym wie?

J. Krawczak: Tak.

Red. Talkowski: To jak mógł być Pan w kościele i jednocześnie obserwować dom właścicieli kantoru?

J. Krawczak: Nie wiem.

Red. Talkowski: Ale ja rozumiem, że sąd mógł przepytać świadków. Rozumiem, że kościół był pełen ludzi?

J. Krawczak: I trzech świadków przesłuchano przed sądem.

Red. Talkowski: Oni zeznali, że Pan był w kościele na mszy?

J. Krawczak: Oczywiście.

Red. Talkowski: A co się stało zaraz po tej mszy?

J. Krawczak: Po mszy była kolacja, jak zawsze co roku.

Red. Talkowski: Pan zawiózł mamę do domu?

J. Krawczak: Tak, bo mama nie chodziła. Gdybym ja jej nie zawiózł, to ona nie byłaby w kościele.

Red. Talkowski: Czy sąd mógł sprawdzić, co robił Pan Janusz do 18 do 21, gdy zakończyła się rodzinna impreza?

 

Adw. dr Iwona Zielinko: Panie redaktorze, to nie tylko sąd mógł, ale w świetle reguł procesu karnego, to sąd powinien, miał obowiązek wyjaśnić te okoliczności, ponieważ w sprawie karnej sąd proceduje z urzędu. I tutaj jeśli zostały przeprowadzone takie dowody i one potwierdziły, że faktycznie Pan Janusz w tym czasie przebywał w kościele i sąd tego nie uwzględnił, to już może nosić znamiona manipulacji materiałem dowodowym.

Red. Talkowski: Pani sędzio przyzna Pani rację, że nie można być w dwóch miejscach jednocześnie.

Sędzia Zawisza: O ile pamiętam świadkami były tylko osoby z rodziny, natomiast to co Pan tutaj mówi, że proboszcz go widział, to chyba nie było czegoś takiego w aktach? Byli jacyś obiektywni świadkowie, którzy go widzieli?

Red. Talkowski: Pani sędzio, rozumiem, że osoby z rodziny nie mogą być obiektywnymi świadkami?

Sędzia Zawisza: Mogą być obiektywnymi świadkami, ale jednak trzeba wziąć pod uwagę, że osoby najbliższe mają jednak tendencję do bronienia i widocznie w tej sprawie sąd tak uznał. Sąd po przeanalizowaniu uznał, że nie są to wiarygodni świadkowie.

Red. Talkowski: Sąd uznał, że Pan Janusz był na mszy, ale jednocześnie musiał się wymknąć jakoś i znaleźć się w miejscu napadu.

Proszę Państwa, porozmawiajmy o jeszcze jednej rzeczy, bo pewnie zastanawiają się Państwo, dlaczego przestępca Andrzej Ł. mógł zeznawać przeciwko Panu Januszowi? Może dlatego, że prokurator obiecał mu status świadka koronnego, czyli że daruje mu wszystkie popełnione przestępstwa. Może z tego właśnie powodu ten świadek kłamał i wymyślał niewiarygodne zeznania?

Panie Januszu, Pan wiedział, że ten człowiek stara się o uzyskanie statusu świadka koronnego, bo to spowodowałoby, że darowano by mu wszystkie kary i miałby wiele z tego tytułu przywilejów?

J. Krawczak: Tak. On był na tyle przekonany, że zostanie świadkiem koronnym, że w Starogardzie Gdańskim wziął ślub z prostytutką, gdyż prostytutka byłaby objęta tym programem, gdyby wyjechali z kraju. Jak prostytutka się dowiedziała, że on nie zostanie świadkiem koronnym, to wzięli rozwód.

Red. Talkowski: Pani mecenas, czy rzeczywiście mamy problem z instytucją świadka koronnego, nie tyle że ta instytucja jest zła, ale w rękach prokuratora, który źle jej używa, doprowadza do takich sytuacji?

 

Adw. dr Iwona Zielinko: No na pewno warto przyjrzeć się temu, co dostaje świadek koronny w zamian za to, że pomawia, nawet wyssanymi z palca zeznaniami, osoby wskazane przez prokuraturę.

Red. Talkowski: Przestępca, który miałby zostać świadkiem koronnym musi nie tylko zeznawać co do popełnionych przez siebie przestępstw, o których prokuratura wie, musi też opowiedzieć, rozumiem, o innych przestępstwach, o których śledczy nie mają pojęcia?

Adw. dr Iwona Zielinko: Tak, musi ujawnić okoliczności popełnienia innych przestępstw nieznanych wymiarowi sprawiedliwości jeszcze przed wniesieniem aktu oskarżenia. I za to ma gwarantowaną bezkarność, wolność, nietykalność, anonimowość. Tak wiele przywilejów dla osoby zdegenerowanej moralnie, pozbawionej skrupułów. W tym przypadku nie została spełniona jedna z przesłanek uzyskania statusu świadka koronnego, bo był on podejrzany o zabójstwo, to wyklucza z mocy ustawy nadanie takiego statusu, ale to mogła być ta przynęta.

Red. Talkowski: Przynęta, którą stosuje prokurator?

Adw. dr Iwona Zielinko: No oczywiście, ma takie możliwości.

J. Krawczak: Jedyna nadzieja jest taka, że są trzy zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez sędziego sądu okręgowego Marka… ostatnie leży w Krajowej Radzie Sądownictwa. Gdzie sędziemu Markowi… zarzucam fałszowanie materiału dowodowego, że przyjmuje on inne wersje niezgodne ze świadkami, aby mnie skazać.

Red. Talkowski: Pani mecenas chciała coś dodać.

 

Adw. dr Iwona Zielinko: Chciałam na tę sprawę spojrzeć też inaczej. Co by się stało, gdyby jednak Sąd Najwyższy uwzględnił kasację. To jakie są konsekwencje. Przede wszystkim Pan Janusz miałby możliwość ubiegania się o odszkodowanie i zadośćuczynienie od Skarbu Państwa. Druga sprawa, to sędziowie, którzy wydali wyroki w pierwszej i drugiej instancji byliby narażeni na odpowiedzialność dyscyplinarną. Konsekwencje bardzo poważne, bardzo rozległe dla polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Red. Talkowski: Ja rozumiem, że Pani mecenas sugeruje, że wymiar sprawiedliwości nie będzie chciał przyjrzeć się tej sprawie raz jeszcze, dlatego że już za daleko sprawy zaszły.

Sędzia Zawisza: Nie można tak powiedzieć. Tyle jest kasacji, które chwytają. Sąd Najwyższy przyjrzy się i na pewno wyda obiektywne rozstrzygnięcie.

Red. Talkowski: A fakt, że Pan Janusz był aresztowany przed zapadnięciem wyroku przez 6,5 roku, co zresztą zauważył Trybunał Sprawiedliwości w Strasburgu?

Sędzia Zawisza: Mamy problem w Polsce z aresztami, jest już w tej chwili troszeczkę lepiej. To się skraca. Natomiast rzeczywiście wytykano wielokrotnie, że zbyt długo u nas te procedury trwają.

Red. Talkowski: Prokurator wnioskuje o areszt tymczasowy, ale to sędzia decyduje ostatecznie, że oskarżony, mimo że nie ma wyroku, będzie siedział za kratami.

Sędzia Zawisza: Oczywiście, że sędzia decyduje. Natomiast przy tak długich procesach jakie u nas trwają, to skutkuje także długimi aresztami. Chociaż trzeba powiedzieć, że to się poprawia, areszty są coraz krótsze. Coraz mniej spraw Polska przegrywa w Trybunale Międzynarodowy.

Red. Talkowski: Pani mecenas, a jak Pani ocenia to ze strony obrońcy, który przygotowuje się na rozprawę, kiedy ma zapaść decyzja czy oskarżony będzie aresztowany czy nie, a sędzia zanim wysłuchał co ma do powiedzenia obrońca rozdał już postanowienie o tym, że areszt będzie?

 

Adw. dr Iwona Zielinko: To oczywiście jest patologia, natomiast faktycznie, tak jak mówi Pani sędzia i z tego co ja obserwuję, to w Warszawie jest najlepiej. Chyba najmniej jest tych przypadków rażących przewlekłości.

Tutaj warto zwrócić uwagę, że nawet gdyby Pan Janusz został uniewinniony, to czeka go jeszcze długie zmaganie z machiną państwa o uzyskanie odszkodowania i zadośćuczynienia. Gdzie po drugiej stronie są prawnicy, Skarb Państwa reprezentowany jest przez Prokuratorię Generalną Skarbu Państwa, gdzie są naprawdę świetni prawnicy i potrzeba na taki proces dużo czasu, zdrowia, no i nie ma co ukrywać, że też środków finansowych.

Red. Talkowski: Dodajmy, że Pan Janusz otrzymał odszkodowanie za przewlekłość tego postępowania. Toczy się ono 15 rok, prawda?

J. Krawczak: Sąd Okręgowy w Gdańsku wypłacił wszystkim nam co najmniej pół miliona złotych. Ja otrzymałem za nieudolność Sądu Okręgowego i długie areszty łącznie 40 tys. zł. A reszta współoskarżonych otrzymywała po 40 tys. i nikt za to konsekwencji nie poniósł. Podatnicy za to zapłacili.

Red. Talkowski: Panie Januszu jak Pan przeżył pobyt w areszcie tymczasowym?

J. Krawczak: Brak słów, bo gdy ktoś jest po roku skazany po dwóch latach może korzystać z normalnych widzeń przy stoliku. A ja miałem widzenia przez telefon. Cały czas dręczony. Jak zostałem zawieziony do prokuratury, to wracałem pobity. I były wszczynane procedury, prokuratura, obdukcje.

Red. Talkowski: Chce Pan powiedzieć, że był Pan bity w prokuraturze?

J. Krawczak: Oczywiście, przez antyterrorystów. A śledztwo było umarzane w ten sposób, że antyterroryści powiedzieli, że ja się sam pobiłem.

Red. Talkowski: Cały czas wisi nad Panem wyrok, który może spowodować, że w każdej chwili może Pan znaleźć się za kratami. A to co się stało wcześniej ma wpływ na Pana zdrowie, na to jak Pan się czuje, funkcjonuje, jakim jest człowiekiem?

J. Krawczak: Czuję się fatalnie. Nie mam po prostu siły. To wszystko trwa 15 lat.

Red. Talkowski: Proszę Państwa, trudno się dziwić Panu Januszowi Krawczakowi, jest strzępkiem nerwów. Ja wiem, że ma różnego rodzaju lęki, depresje, nie może też spać po nocach, to dlatego że wie, co to jest życie za kratami i tak jak mówi w każdej chwili za kraty może wrócić.

logotype logotype


Copyright © Twojadwokat.net